Jeden z budynków w KL Soldau, miejscu akcji „Lange”
Akcja „Lange” – preludium
Zagłada chorych psychicznie w Prusach Wschodnich nie zaczęła się od „Akcji T4”, a została poprzedzona regionalną akcją „Lange”, nadzorowaną przez SS. W jej wyniku co najmniej 300 pacjentów z Kortau zostało przeniesionych do obozu koncentracyjnego w Soldau (Działdowo) i tam zabitych. Na tej zbrodni zyskało wiele instytucji, nie tylko regionalnych, ale i centralnych.
Jeden z budynków w KL Soldau, miejscu akcji „Lange”
po lewej komendant KL Soldau Hans Krause, po prawej Herbert Lange Na zdjęciu: Jeden z budynków w KL Soldau, miejscu akcji „Lange”, źródło: Radio Olsztyn.

Najnowsze ustalenia pokazują, że w przypadku „eutanazji” chorych w Prusach Wschodnich należy wyróżnić przynajmniej dwa etapy: zdecentralizowany (regionalny) i scentralizowany. Pierwszy miał miejsce w okresie od maja do czerwca 1940 r. i znany jest pod nazwą akcji „Lange”, drugi natomiast odbywał się w czasie od lipca do sierpnia 1941 r. w ramach ogólnego programu „T4”. „Akcja Lange” była lokalna, zainicjowana przez władze prowincji z powodu radykalizacji polityki „czystości rasowej”, co było typowe dla prowincji peryferyjnych, gdzie poszczególni gauleiterzy (tutaj: Erich Koch) mieli nieskrępowaną władzę i zaufanie Hitlera. Przeprowadzenie masowych mordów było także podyktowane względami ekonomicznymi, aby zwolnić miejsca we wschodniopruskich zakładach dla celów wojskowych jeszcze przed rozpoczęciem programu „T4” i zmniejszyć koszty bieżące ponoszone przez prowincję na rzecz chorych. W porównaniu z innymi regionami, Prusy Wschodnie miały najwyższy odsetek obiektów cywilnych wykorzystywanych przez strony trzecie w związku z wojną, co znacznie ułatwiało przeprowadzenie takiej akcji. po lewej komendant KL Soldau Hans Krause, po prawej Herbert Lange
Na zdjęciu: po lewej komendant KL Soldau Hans Krause, po prawej Herbert Lange. Źródło: Encyklopedia Powiatu Działdowskiego / Wikimedia Commons

„Na polecenie nadprezydenta”
Można zaryzykować stwierdzenie, że sam gauleiter i nadprezydent Prus Wschodnich Erich Koch (1896-1986), nie chcąc dłużej czekać na gotowość Berlina przyśpieszył we własnym zakresie bieg wydarzeń, generując dodatkowe oszczędności. O jego osobistym zaangażowaniu w akcję „Lange” może świadczyć fakt, że w historii niektórych pacjentów zakładu Kortau i zakładu St. Andreasberg/Wormditt przeniesienia zostały odnotowane słowami:

przekazany do instytucji poza Prusami Wschodnimi (w Polsce?) transportem zbiorowym na polecenie nadprezydenta

Ponadto, Koch obiecał Himmlerowi teren pod koszary dla Waffen-SS w Allenbergu, musiał więc szybko opróżnić jeden z największych zakładów psychiatrycznych w regionie, wykorzystując do tego oddział SS Herberta Langego. Dzięki sporom finansowym, do jakich doszło przy okazji tej operacji – znamy dokładnie liczbę ofiar Akcji „Lange”: 1558 (oraz 250-300 Polaków i Żydów z zajętej w 1939 i włączonej w obszar prowincji Prusy Wschodnie rejencji ciechanowskiej – łącznie 1858 ofiar). Zakładem przejściowym, podczas likwidacji Allenbergu, był drugi największy zakład w prowincji – Provinzial Heil- und Pflegeanstalt Kortau.

Jak to przebiegało?
Kryteria selekcji stosowane podczas akcji „Lange” to przebieg choroby, nieuleczalność, wydajność w pracy oraz zdolności adaptacyjne, przy czym nie były one tak sformalizowane, jak późniejsze kryteria klasyfikacyjne akcji „T4”. Pacjentów wywożono od 21 maja do 8 czerwca 1940 roku podczas akcji obejmującej chorych z Kortau, Allenbergu, Tapiau i Carlshof. Transporty w czasie akcji „Lange” różniły się od tych późniejszych tym, że akta medyczne pacjentów pozostawały w zakładzie, a nie w Berlinie. Wszystkich przewieziono do obozu koncentracyjnego w Działdowie (KL Soldau) w celu zgładzenia przez specjalne komando „Lange”, od którego nazwy wzięła swój kryptonim cała akcja. Pensjonariusze byli tam rozstrzeliwani albo truci spalinami w tzw. samojezdnych komorach gazowych, instalowanych na ciężarówkach. Zwłoki grzebano w pobliżu Działdowa w nieustalonym miejscu. Z Kortowa wywieziono w ten sposób co najmniej 301 osób.

Mistyfikacja i przejęcie danych przez centralę w Berlinie
Nie należy jednak łudzić się, że Akcja „Lange” przebiegała tak samowolnie i w jakimkolwiek oderwaniu od Berlina, jak działalność wachsturmbann Eimann na Pomorzu, która spotkała się z krytyką władz centralnych, a nawet wyciągnięciem konsekwencji wobec wykonawcy. W przypadku mordów w ramach akcji „Lange” zarząd prowincji i SS czerpało własne korzyści z finansowego odciążenia zakładów oraz pozbycia się codziennych zadań tych instytucji, które z powodu wojny uznano za nieopłacalne, ponadto zyskiwano całe tereny, które niewielkimi kosztami można było przerobić na koszary, jak to miało miejsce w przypadku Allenbergu. O powiązaniach Berlina z Akcją „Lange” niech świadczy fakt, że dokumenty z tejże szybko znalazły się w centrali „T4”. Tylko sygnatury pozwoliły na rozróżnienie ich od dokumentów Akcji „T4”. Kontrola Kancelarii Führera ograniczyła się więc do przejmowania dokumentacji medycznej z tej regionalnej akcji do centrali „T4” i tym samym uzyskania pewnego stopnia centralizacji przynajmniej poprzez jednolite „administrowanie mordowaniem chorych”. Oto po miesiącach niewiedzy, co się dzieje z chorym przeniesionym z danego zakładu, krewni otrzymywali wiadomość o śmierci chorego opatrzonej znakiem Specjalnego Urzędu Stanu Cywilnego Cholm II. Tak na przykład zanotowano w dokumentacji medycznej jednego z pacjentów Kortau, który zginął w Soldau:

Pacjent zmarł 16 maja 1941 roku w Zakładzie Psychiatrycznym w Cholm pod Lublinem.
Irrenanstalt Cholm był mistyfikacją – miejsce, w którym rzekomo umierali pacjenci – ofiary Akcji „Lange” i później „T4” – nie istniało. Zakład jako polski funkcjonował na początku wojny, lecz 12 stycznia 1940 r. jednostki SS dokonały mordu na 440 pacjentach. Od tego momentu w rzeczywistości służył jako koszary SS i szpital wojskowy.

Tak samo nie istniał Specjalny USC Cholm II – wszystkie pieczątki były przybijane w centrali „T4” w Berlinie. Co ciekawe, prawdy nie znali nie tylko krewni zmarłych pacjentów, ale inne instytucje, które do czasu wystawienia aktu zgonu (wiele miesięcy po rzeczywistej śmierci) wypłacały do Irrenanstalt Cholm (czyli do Berlina) renty. W ten sposób kancelaria Führera (czyli centrala „T4”) zarabiała ogromne sumy pieniędzy
Na zdjęciu: Wojewódzki Komunalny Szpital Psychiatryczny w Chełmie, po mordzie na polskich pacjentach przemianowany na koszary SS, fałszywa siedziba Irrenanstalt Cholm, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Podsumowując, zainicjowana przez m.in. Kocha i SS akcja „Lange” była swoistym etapem przygotowawczym, preludium do ogólnoniemieckiej akcji „T4”, zaś Prusy Wschodnie, w tym Kortau – jej poligonem doświadczalnym.

Bibliografia
Piechocki, Stanisław (2014): Czyściec zwany Kortau. Nieznana historia. wyd. 2. Olsztyn: Książnica Polska.
Sacha, Magdalena (2016): Kortowo i Kortau - ,,Czyściec'' i Kampus, narracje 'nie-pamięci', 'nie-miejsca' w przestrzeni. w: Przegląd Zachodni 2, s. 211–230
Topp, Sascha; Fuchs, Petra; Hohendorf, Gerrit; Richter, Paul; Rotzoll, Maike (2008): Die Provinz Ostpreußen und die nationalsozialistische „Euthanasie”: SS-„Aktion Lange” und „Aktion T4”. w: Medizinhistorisches Journal (43), s. 20–55.

Czytaj dalej