Jeden z głównych budynków zakładu w Allenbergu dzisiaj. Uderza podobieństwo do nieistniejącego już dziś budynku w Kortau widocznego na pocztówkach. Dziś Allenberg to miejsce opuszczone, jeszcze do 2013 były to rosyjskie koszary. Źródło: r/koenigsberg
Projekt budowy Kortau, czyli z akt Archiwum w Olsztynie
Za namową jednego z naszych czytelników, zajrzeliśmy do zbiorów Archiwum Państwowego w Olsztynie i przeanalizowaliśmy znaleziony tam projekt utworzenia II zakładu dla obłąkanych w prowincji. Co ciekawe, pierwotnie zakład miał powstać pod Bartoszycami. Dlaczego wiec zdecydowano się na Kortowo? Spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie.
Jeden z głównych budynków zakładu w Allenbergu dzisiaj. Uderza podobieństwo do nieistniejącego już dziś budynku w Kortau widocznego na pocztówkach. Dziś Allenberg to miejsce opuszczone, jeszcze do 2013 były to rosyjskie koszary. Źródło: r/koenigsberg
Na zdjęciu: Jeden z głównych budynków zakładu w Allenbergu dzisiaj. Uderza podobieństwo do nieistniejącego już dziś budynku w Kortau widocznego na pocztówkach. Dziś Allenberg to miejsce opuszczone, jeszcze do 2013 były to rosyjskie koszary. Źródło: r/koenigsberg.

W 1881 roku parlament prowincji Prusy Wschodnie powziął podejrzenie, że wkrótce w prowincji może być za mało miesca na leczenie osób psychicznie chorych, stąd podjął pewne środki zapobiegawcze, zobowiązując komisję ds. m.in. zakładów (Provinzial Auschuss, znany też jako Wydział Prowincji), do zbadania sprawy. Do zadań komisji należało:

1. Zasięgnięcie opinii eksperta, czy w ogóle istnieje potrzeba utworzenia drugiego zakładu.
2. Przygotowanie kryteriów, jakie musi spełniać teren pod budowę zakładu
3. Wytypowanie gruntów pod budowę zakładu
4. Sporządzenie wstępnego ogólnego kosztorysu budowy i wyposażenia zakładu.
 
Rady doktora Jensena
Ekspertem komisji był dr Julius Jensen, dyrektor zakładu w Allenbergu, który powstał w 1854 i był dotychczas jedynym zakładem w całej prowincji. Sam też w ogóle nadzorował budowę zakładu w Kortau i wysłał do niego pierwszych „30 spokojnych idiotów”

Doktor, mimo krytyki wiarygodności źródeł, jakimi dysponuje prowincja nt. liczby chorych wykazał, że potrzeba budowy zakładu rzeczywiście istnieje:

wierzę, że mogę obronić przekonanie, że wymagania dotyczące opieki nad obłąkanymi w naszym kraju byłyby spełnione na razie przez zakwaterowanie 1300 pacjentów.  Ponieważ po ukończeniu budowy domu dla kobiet Allenberg będzie mógł pomieścić 600 chorych, a w nagłych wypadkach nawet 650, do opieki pozostałoby jeszcze 600 - 700 chorych.

Doktor Jensen zaproponował, by zbudować zakład dostosowany już dla 600 pacjentów (odpowiednio duża kotłownia, pralnia, kuchnia itd.), ale by w pierwszych latach mieścił 200 pacjentów, a same izby dla chorych były rozbudowywane z czasem. Pozwoliłoby to na oszczędzenie części środków. 

Omówił też szeroko kwestię silnego związku przyszłego zakładu z uczelnią w Królewcu, jaki jego zdaniem jest absolutnie konieczny. Nie inaczej z gruntami pod uprawę, by łagodnie chorzy pacjenci mogli pracować i utrzymywać zakład, co nazwano kolonią. Taka kolonia z powodzeniem funkcjonowała w Alenbergu.

Zakład powinien być położony w lesie, nad rzeką lub jeziorem, by mieć dostęp do wody bieżącej. Niedaleko od dworca i pod miastem powiatowym, by zapewnić komfort także pracującym tam urzędnikom.

Ostrzegał także, przed złym taktycznym ulokowaniem zakładu, który może stać się ofiarą (o ironio!) działań wojennych:

Oblężenie Paryża z jego nieszczęściami jest wciąż świeże w mojej pamięci i wciąż pamiętam opis lekarza z dużego prywatnego szpitala dr Talreta w Vauvre o strachu i rozpaczy biednych chorych, kiedy musieli znosić podwójne bombardowanie Fortu Issy, który był w bezpośrednim sąsiedztwie, najpierw Niemców z zewnątrz, a następnie komunistów z Paryża. Pocisk wpadł do środka pawilonu szpitalnego i zniszczył go!
 
Na zdjęciu: nagłówek projektu komisji prowincjonalnej w sprawie II zakładu dla obłąkanych, pierwszy w Allenbergu powstał w 1854, źródło: Archiwum Państwowe w Olsztynie, sygn. akt. 42/259/264, ark. 52-94.

Miejsca wytypowane przez komisję
Komisja przyjrzała się naprawdę wielu gruntom. Większą część z nich odrzuciła. Były to np. Nagórki (jeszcze wtedy pod, nie w Olsztynie), Klebark Wielki, Samborowo, Ostrzeszewo, i inne posiadłości pod Wystrucią, Rastemborkiem (dzisiejszym Kętrzynem) czy Królewcem. Odrzucano je ze względu na cenę, zbyt dużą parcelację, odległość do miasta, marną jakość wody.

Co nas zdziwiło, pierwszą propozycją miejsca pod budowę II zakładu wcale nie było Kortau! Była to posiadłość Stoczki pod Bartoszycami. Wykazywano jego zalety, jak dobra lokalizacja, łączność z Łyną i bardzo żyzna gleba. Jedyną przeszkodę, zdaniem Krajowego Radcy Budowlanego Kraha, który był autorem zestawienia, stanowiły niezakończone negocjacje w sprawie gruntów parafialnych, należących najprawdopodobniej do ewangelickiego kościoła św. Jana: 

Ponieważ przedstawiciel kancelarii parafialnej oświadczył, że w zasadzie nie jest przeciwny sprzedaży, istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo, że zakup zostanie sfinalizowany.

Dalej wspomina, że jest to grunt absolutnie niezbędny do objęcia konsolidacji terenu pod budowę zakładu. Dziś z perspektywy czasu możemy się domyślać, że coś musiało pójść nie tak i transakcja nie doszła do skutku. Lub, że parlament zadecydował, że atrakcyjniejsza dla prowincji będzie lokalizacja zakładu pod większym miastem, jakim był Olsztyn.

 
Na zdjęciu: Domy pielęgniarzy zbudowane na rogu dzisiejszych ulic Warszawskiej i Jagiellończyka, źródło: Bresler, Deutsche Heil Und Pflegeanstalten Für Psychischkranke In Wort Und Bild

O Kortowie Krah pisze tak:
Ukształtowanie terenu jest umiarkowanie wyboiste i w kilku miejscach oferuje odpowiednie miejsca na budowę zakładu. […] Pobliskie jezioro Kortowskie o powierzchni 80-100 hektarów, które ma znaczny dopływ z jezior powyżej, zapewniłoby wodę niezbędną dla potrzeb gospodarczych w wystarczającej jakości i ilości, a także dałoby możliwość kąpieli na świeżym powietrzu bez specjalnych urządzeń. […] Ze względu na pofałdowaną powierzchnię terenu i bardzo dobre przyjmowanie wody, istniałaby tu dobra możliwość wykorzystania zużytej wody do podlewania pól.

Zabieg ten był później z powodzeniem w Kortowie stosowany.

Pisze także o właścicielach terenów interesujących komisję. Nie chcą oni zbyć pewnej niewielkiej działki (2,87 ha) niezbędnej do konsolidacji ziem. Snuje, że być może da się ich przekonać sprzedażą gruntów na rogu szosy olsztyneckiej i krajowej drogi ostródzkiej (czyli na rogu Warszawskiej i Jagiellończyka). W tym rejonie wiele lat później staną małe budynki mieszkalne dla pielęgniarzy z Kortau (dzisiejsza poczta).

Inne proponowane tereny były już nie tak atrykcyjne jak dwa powyższe. Posiadłość Wiatrak pod Bartoszycami miała złą jakość wód – była zabrudzona odpadami z miejskiej rzeźni Łyna. Pozostałe były zbyt oddalone od miast, lub położone zbyt płytko (możliwość zalania przez rzekę).

Koszty zakładu
Nowością był również dla nas fakt, że na podstawie działania zakładu w Allenbergu wyróżniono 3 klasy pacjentów. Pacjenci I klasy mieli mieć zagwarantowane srebrne zastawy i meble, podczas gdy wyposażenie dla liczniejszych pacjentów II i III klasy było znacznie uboższe. 

Koszty zakupu gruntów, budowy i wyposażenia zakładu dla 600 obłąkanych wg szacunków miałyby wynosić ok. 2 210 000 marek, co jednak jest mocnym niedoszacowaniem w porównaniu z realnymi kosztami, o których wspomina późniejszy dyrektor Kortau w jednej z publikacji (3 022 681), być może wynika to z zajęcia większego terytorium niż planowano (182 ha vs. 253 ha).

Bibliografia
Archiwum Państwowe w Olsztynie, Errichtung der Provinzial-Irrenanstalt Kortau, sygn. akt. 42/259/264, ark. 52-94

Johannes Bresler (red.): Deutsche Heil Und Pflegeanstalten Für Psychischkranke In Wort Und Bild, Halle 1910, t. 2, s. 177-182

 

Czytaj dalej